Blog lifestylowy dla mam

Akcja Supermama

KONKURS: Wygraj jeden z zegarków marki GUESS

Miniaturka wpisu

 

Zbliża się magiczny czas Mikołajowych prezentów dlatego my też mamy dla Was coś wyjątkowego. W naszym konkursie możecie wygrać dwa zegarki z kolekcji GUESS. Wystarczy odpowiedzieć w komentarzu, który z naszych zegarków w kampanii ALPHA ZAPHIR, FESTINA wybralibyście dla bliskiej osoby i dlaczego. Na Wasze zgłoszenia czekamy do 30 listopada, Zwycięzców ogłosimy 4 grudnia. 

Od kiedy mamy komórki zegarki przestały nam być niezastąpione do kontrolowania czasu, ale wciąż je nosimy. Podkreślają nasz styl i są przysłowiową „kropką nad i” każdej stylizacji. Często wybieramy je na prezent, bo łatwiej je dopasować do obdarowanej osoby niż np. perfumy czy torebkę. Czym się kierować wybierając zegarek na prezent?

Zegarek dla dziecka
Może być z ulubionym bohaterem bajki, elektroniczny albo ze wskazówkami. Można wybrać model w odblaskowym kolorze. Wybierając zegarek dla dziecka warto wybrać zegarek odporny na zarysowania, z numeracją wszystkich godzin – szczególnie kiedy będzie to pierwszy zegarek malucha. Można wybrać model wodoodporny, na wygodnym silikonowym pasku.

Zegarek Alpha Saphir – cena 49 zł. Do kupienia tutaj.

Zegarek dla wielbicielki sportów
Wybierając zegarek dla nastolatka warto kierować się jego sposobem ubierania się lub… spędzania czasu.
Wielbiciela i wielbicielkę aktywności ucieszy zegarek sportowy – np. dla dziewczyny wodoodporny zegarek Adidas z solidnym mineralnym szkiełkiem, na wygodnym silikonowym pasku, z datownikiem.

Zegarek Adidas – cena 179 zł. Do kupienia tutaj.

Dla zakochanej w modzie
Kobiety, które lubią bawić się modą z pewnością ucieszy zegarek sygnowany przez D&G. Ta modowa marka to synonim odważnego, nowoczesnego stylu, a delikatny róż jest niezwykle kobiecy i pasuje do wielu stylizacji. Połączenie metalowych i silikonowych elementów bransolety nadaje mu nowoczesny look, dzięki któremu można go nosić zarówno do marynarki jak i do sportowej bluzy.

Zegarek D&G – cena 429 zł do kupienia tu.

Zegarek dla miejskiego drwala
W ostatnich dniach świat obiegła informacja, że na salony wraca prawdziwa męskość! Męskość w wydaniu lumbersexual. A co nosi mężczyzna lumber sexualny? Oczywiście brodę, koszulę w kratę i siekierę – jeśli idzie do lasu. Tak się jednak składa, że większość mężczyzn o tym modnym looku częściej chodzi do biura/pracowni/redakcji niż rąbać drwa, więc zamiast modnej siekiery wybierają modny zegarek. Na przykład marki Fossil na skórzanym pasku, z chronogafem, stoperem i datownikiem.

Zegarek Fossil – cena 419 zł, do kupienia tu.

Zegarek dla konesera
Najbardziej bezpiecznym zegarkiem na prezent jest zegarek klasyczny. Stalowa bransoleta w srebrnym kolorze, czarny cyferblat, zgrabne wskazówki. Model, który będzie na czasie dziś, jutro i za piętnaście lat. Wybierając zegarek klasyczny warto postawić na sprawdzoną prestiżową markę np. Hugo Boss. Koperta zegarka i bransoleta są wykonane ze stali szlachetnej, zegarek jest wodoszczelny i posiada funkcję datownika.

 

Zegarek Hugo Boss cena – 999 zł, do kupienia tu.

Zegarek dla gadżeciarza
Zegarek z „bajerami” dla wielbiciela futurystycznego wzornictwa. Duży, przyciągający wzrok, ze stajni Diesel. Każdy kto zna te ubrania, wie, że marka lubi prowokować, przesuwać granice, stawiać na indywidualizm - zarówno w linii ubrań jak i zegarków.

Zegarek Diesel cena – 1099 zł, do kupienia tu.

Wszystkie zaprezentowane zegarki możecie kupić w limango, w tej kampanii. A jeśli chcecie wygrać jeden z zegarków GUESS, zajrzyjcie do kampanii Alpha Saphir, Festina wybierzcie jeden zegarek, który chcielibyście podarować bliskiej osobie i napiszcie w komentarzu krótkie uzasadnienie. Dwie najciekawsze odpowiedzi nagrodzimy zegarkami GUESS. Na wasze odpowiedzi czekamy do 30 listopada. Powodzenia!

KONKURS

Styliści zdradzają: Czas na print!

Miniaturka wpisu

Moda dziecięca, choć rządzi się swoimi prawami, to czerpie też mnóstwo inspiracji z wybiegów, gdzie prezentowane są trendy dla dorosłych. Projektanci sieciowych sklepów wyłapują wszelkie nowinki ze świata high fashion i dostosowują je do mody dla najmłodszych. 

Młode, zabiegane i pomimo tego zawsze ubrane zgodnie z najnowszymi trendami mamy, przykładają ogromną wagę nie tylko do swojego wyglądu. Liczy się dla nich również to, jak prezentuje się ich uroczy maluch. Stąd też producenci wiodących, szeroko dostępnych marek, idąc z duchem czasu, co sezon przygotowują mnóstwo ciekawych i jednocześnie praktycznych modowych propozycji dla najmłodszych.

W tym sezonie, w czasie jesienno-zimowych chłodów modne są nie tylko zdecydowane kolory, jak choćby czerwienie, fiolety czy granaty. Na czasie są także wzory. Paski, kropki, krata, panterka, motywy florystyczne a także duże, charakterne nadruki. To, jaki print wybierzesz dla swojego dziecka, zależy już od Twoich osobistych preferencji i przede wszystkim upodobań dziecka.
Pamiętaj jednak o zachowaniu umiaru. Niech wzorzysta część ubioru stanowi jeden, maksymalnie dwa elementy stylizacji. Nagromadzenie wzorów, kolorów, struktur nie wygląda korzystnie.
Sweter o grubym splocie z charakterystycznym, góralskim motywem, będzie się idealnie komponował z gładkim dołem i odwrotnie. Do kolorowej, tiulowej spódniczki z falbanką i kokardą dobierz subtelną bluzę. Ciepłą, jednolitą kurtkę podkręć wzorzystymi dodatkami w postaci pasiastej czapki z pomponem czy szalika. Ciekawe uzupełnienie mogą też stanowić dodatki w postaci szkolnego tornistra.

Chłopiec

Roadsign sweter w szerokie pasy
Geox ciepły „góralski” sweter
E-Bound pikowana kurtka
Name it czapka i rękawiczki w skandynawskie wzory
Name it szalik z grubym wzorem
Gabor skórzane, ocieplane sneakersy
Retour brązowe dżinsy
E-Bound czerwone spodnie chino
Fillikid plecak Animal Tiger plecak Tygrysek

Dziewczynka

Little Pieces sweter w zwierzęce wzory z „kudłatymi” akcentami
Little Pieces sukienka z jelenim printem
Tom Tailor ciepłe rajstopy
Steiff ciepły płaszcz z kapturem
Name it wełniana czapka
Geox szalik z warkoczowym wzorem
Gabor Girls skórzane, trzewiki
Lofff zwiewna spódnica
Lucky Little Moose plecak żyrafa
W ten sposób stworzysz niebanalną i bardzo modną kompozycję na jesienno – zimowe chłody dla swojego malucha.

Wiedzieć więcej

Różena Opalińska: Wolę bez glutenu

Miniaturka wpisu

 

Bezgultenowe diety są obecnie bardzo modne. Szukamy pieczywa bez glutenu, pieczemy bezglutenowe ciasta. Czy faktycznie gluten jest taki zły i czy powinno się go podawać małym dzieciom? Zapytaliśmy o to stylistkę i dziennikarkę Różenę Opalińską, a o komentarz poprosiliśmy eksperta od żywienia niemowląt. 

Różena, co sądzisz o popularnych dietach „gluten free”? Bardzo się cieszę, że mamy teraz tak dużo informacji o glutenie. Gluten we współczesnym świecie króluje jako dodatek w przemyśle spożywczym ale nie posiada żadnych wartości odżywczych. Można powiedzieć , że  dieta bezglutenowa to nowa moda, jak wegetarianizm, czy eko jedzenie i w pewnym stopniu trzeba się zgodzić. Ale w współczesnych czasach naprawdę trzeba zwracać uwagę co jemy my – dorośli i co jedzą małe dzieci. Obecnie ludzie są wręcz uzależnieni od produktów glutenowych. Na śniadanie, obiad, kolację spożywają jego ogromne ilości pod postacią pieczywa, płatków, ciasteczek, makaronów. Ja po okresie ciąży przeszłam na dietę bezglutenową i wróciłam do ćwiczeń, poprawę samopoczucia zauważyłam natychmiast. Cieszy mnie też fakt, że otwiera się też coraz więcej miejsc i restauracji gdzie można zjeść bez glutenu.

Czy mimo tego, że sama jesz mało produktów glutenowych, zdecydowałaś się wprowadzić gluten do menu córki?Tak, ważne jest, by przyzwyczaić organizm dziecka do glutenu w odpowiednim momencie rozwoju. Wedle wytycznych ekspertów żywienia dzieci, gluten powinno się podawać dziecku po ukończeniu 4 miesiąca życia jeśli było karmione piersią lub po skończeniu 5 miesiąca życia przy karmieniu naturalnym. Pół łyżeczki kaszy manny dziennie, a po 2 miesiącach zwiększamy do łyżeczki :) Moja córka ma 7 miesięcy, jej ulubiona kaszka to jaglana, ale nie zapominam o łyżeczce manny. Nie podaje kaszek kupnych błyskawicznych bo teraz jest ważny czas aby zadbać o dietę dziecka. Uważam że sposób odżywiana niemowląt ma wpływ, czy jako dorosły będzie zagrożony chorobami cywilizacji. Wraz z wiekiem i rozwojem dziecka będę się starała ograniczać ilość glutenu w jadłospisie mojego dziecka. Warzywa, owoce i kasze to podstawa.
O komentarz na temat glutenu poprosiliśmy naszego eksperta:

Gluten to białko roślinne występujące w zbożach takich jak pszenica, jęczmień, owies i żyto. Glutenu nie zawiera za to kukurydza i kaszki kukurydziane oraz kasza jaglana. Czasem gluten może być ukryty również w innych produktach jak niskogatunkowe wędliny czy parówki.
Nie wszyscy ludzie mogą jeść produkty zawierające gluten. Celiakia to choroba autoimmunologiczna, która wywołuje nietolerancję glutenu. U osób chorych na celiakię działa on szkodliwie na jelita i może powodować dolegliwości trawienne, a w konsekwencji poważne choroby. Celiakia jest uwarunkowana genetycznie i wymaga stosowania diety bezglutenowej przez całe życie. Choroba ujawnia się najczęściej u dzieci, które ukończyły 2. rok życia. Większość dzieci z niej wyrasta. Alergię leczy się stosując dietę eliminacyjną, polegającą na wycofaniu z menu dziecka produktów, które go zawierają. Objawami alergii mogą być wymioty i biegunka oraz zmiany na skórze i katar. Jeśli podczas wprowadzania do diety dziecka zauważymy te objawy trzeba skonsultować się z lekarzem prowadzącym. To on zdecyduje kiedy ponownie włączyć gluten do diety malucha.

Więcej informacji o glutenie znajdziecie w tekście: „Afera o gluten”.

Znane Super Mamy

Monika Mrozowska: Myślałam, że jestem wyszczekana

Miniaturka wpisu

Co odpowiedzieć gdy nagle w restauracji albo centrum handlowym ktoś zwraca karmiącej mamie uwagę, że nie powinna karmić dziecka piersią? Czy są sprawdzone metody, by poradzić sobie z presją i spokojnie skończyć karmić dziecko? Monika Mrozowska opowiada o nieprzyjemnym incydencie, gdy karmiła swojego synka Józia.

Mówiłam: „Trzecie dziecko już mnie niczym nie zaskoczy”. Zaskakuje na każdym kroku. Kilka tygodni temu rozmawiałam z moją znajoma odnośnie incydentu w galerii handlowej w Radomiu. Nie mieściło mi się w głowie, że jakiś ochroniarz wpadł na pomysł by wyprosić z restauracji karmiącą matkę. Śmiałam się, że miał szczęście, że nie trafił na mnie. Bo mając naturę raczej spokojną, w takich sytuacjach potrafię zareagować dość impulsywnie i nie przebierając zbytnio w słowach wytłumaczyć stronie przeciwnej swoje racje. Tak mi się przynajmniej wydawało…

 

Gdy urodziła się Karolina nawet nie zastanawiałam się jak będę ją karmić. Po prostu wiedziałam, że będzie tylko ” na cycku”. Jagoda, moja młodsza córka, tylko sporadycznie była karmiona mlekiem modyfikowanym. Miało to miejsce tylko, wtedy gdy nie udało mi się odciągnąć pokarmu a np. musiałam pojechać na zdjęcia. Ponieważ w naturalnym karmieniu dostrzegałam wyłącznie same plusy, wiedziałam, że Józka też to nie ominie. I mimo początkowych trudności udało się. Dlaczego byłam taka uparta? Bo karmienie piersią, według mnie ( nie wszyscy muszą się ze mną zgadzać) jest wygodne, super zdrowe i…jak sama nazwa wskazuje…naturalne! Ale nie dla wszystkich.
Nie jestem mamą, która siedzi w domu i łapie poporodową depresję. Biegam po mieście, załatwiam milion spraw, jeżdżę z dziećmi na zajęcia, robię zakupy i od czasu do czasu jadam w restauracjach lub barach. I właśnie w jednej z restauracji kilka dni temu jeden z panów zwrócił mi uwagę… Siedzialam odwrócona tyłem do reszty sali. Doprawdy trudno było się zorientować, czy tylko trzymam dziecko na rękach, czy nie daj Boże robię coś jeszcze. Ale wprawne oko pana w popielatym garniturku, który mimo kilku innych wolnych stolików musiał zająć akurat ten vis a vis mnie, dostrzegło moje haniebne zachowanie… Najpierw coś mruczał niezadowolony pod nosem. A potem wstał i teatralnym szeptem wymamrotał: ” Musi pani TO tu robić? To jest niesmaczne!”

Nic nie odpowiedziałam. Zatkało mnie. Myślałam, że jestem taka wyszczekana, a tu taka pustka w głowie. Zrobiło mi się tylko trochę przykro, że przyszło mi żyć w czasach, w których karmiące mamy budzą obrzydzenie i wyprasza się je do ubikacji… Bo czy to jest „naturalne” żeby jeść posiłek w toalecie?

A Wy jakie macie doświadczenie z karmieniem dziecka piersią w miejscach publicznych? Czy ktoś Wam kiedyś zwrócił uwagę? Jak zareagowałyście? A może macie swoje przećwiczone jak mantrę magiczne zdanie, które skutecznie radzi sobie z natrętami, którym przeszkadza karmiąca NATURALNIE mama?

Znane Super Mamy

Straaaaasznie proste makijaże na Halloween

Miniaturka wpisu

Zbliża się ten jeden wieczór w roku, kiedy niczym nieskrępowani możemy udać się na miasto w poszarpanych portkach czy z bandażem zwisającym z łydki i nie będziemy w tym szaleństwie odosobnieni. Dziś chciałam Wam pokazać jak przy użyciu kilku kolorowych kosmetyków zmienić siebie (albo dziecko) w przyprawiającego o szybsze bicie serca zombiaka.

Czego potrzebujemy:

biała, wodna farba do malowania twarzy, przeznaczona dla dzieci do kupienia w każdym sklepie plastycznym
czarny, matowy cień do powiek
czarny eyeliner
czerwona szminka

i sztuczna krew, jeśli ktoś przypadkiem coś takiego trzyma w domu.

Na pierwszy ogień poszedł mój małżonek - do tego makijażu użyłam białej farby i eyelinera.

Trupia czacha
Najpierw malujemy twarz na biało farbką do malowania twarzy, pomijając okolice oczu i część nosa, resztę traktujemy eyelinerem – zgodnie z naszymi zdolnościami manualnym, nie musi być idealnie, liczy się dobra zabawa.

Dwie twarze
Tymi samymi kosmetykami można wykonać makijaż – Dwie twarze. Biała farba, eyeliner i czerwona szminka  na jednej połowie twarzy, na drugiej malujemy się „normalnie” jak na co dzień. W tym makijażu możemy chodzić bez obaw, że nie poznają nas, czy co gorsze wystraszą się nas, własne dzieci.

Joker - Why so serious?
W tym makijażu występuje ekstra zielony spray do włosów, który można kupić w drogerii albo markecie. Malujemy całą twarz na biało, potem eyelinerem i cieniem do powiek malujemy rozmazane oczy, dodatkowo można podkreślić naturalne bruzdy na twarzy. Usta traktujemy szminką, pędzelkiem poszerzamy uśmiech, dodatkowo rozmazujemy szminkę palcami i wklepujemy w twarz. Włosy spryskujemy sprayem, można dodatkowo lekkko spryskać nim czoło.

Smutny clown
Ten makijaż jest wyjątkowy, bo jego ważną częścią jest spojrzenie. Uwielbiam Dianę za nie. Wykonanie nie jest trudne – twarz malujemy na biało, czarnym cieniem podkreślam dolną powiekę, reszta to szminka, bardziej lub mniej niedbale rozmazana na twarzy.

I na koniec ja – tak właśnie będę witać w Halloween gości, którzy wpadną z okrzykiem „cukierek albo psikus”.
Twarz pomalowałam na biało farbką, do tego mocno podkreślone brwi, mocniejszy makijaż oka. Większym pędzlem roztarłam wokół ust czarny cień i wyciągnęłam go w stronę uszu. Czarnym eyelinerem pomalowałam usta i  poszerzyłam „uśmiech”, a cienkim pędzelkiem do kresek narysowałam pęknięcia. Dla zwiększenia efektu wykończyłam makijaż odrobiną sztucznej krwi.

Halloweenowe malowanie nie jest trudne. Wystarczą podstawowe kosmetyki. Z takim efektownym makijażem nie trzeba skupiać się na stroju – czarne spodnie z bluzką, bluza z kapturem, koszulka ze straszliwym nadrukiem wystarczą.
Jeśli przebieracie i malujecie się na Halloween – podzielcie się z nami zdjęciami! Możecie je zamieścić w komentarzach!

Wiedzieć więcej

Mamo dawaj dobry przykład!

Miniaturka wpisu

Niestety, zdrowych nawyków nie da się wyssać z mlekiem matki. Nawet mamy, które same odżywiają się zdrowo i są bardzo świadome tego co wkładają na talerz, muszą czasem stoczyć walkę z dziećmi, które w przedszkolu albo u kolegi poznały smak chipsów, lizaków czy coli. Monika Mrozowska, aktorka, dziennikarka, popularyzatorka zdrowej kuchni zdradza nam swoje sposoby na uczenie dzieci co warto jeść i dlaczego.

Pamiętasz swoje początki w karmieniu starszej córki czymś innym niż mleko?
Kiedy byłam w pierwszej ciąży w ogóle nie brałam pod uwagę innej możliwości karmienia niż naturalnie - piersią. Nie wiem czy była to kwestia mojego nastawienia, czy naturalnych predyspozycji, ale faktycznie okazało się, że mój organizm produkuje ogromne ilości pokarmu. Tak duże, że spokojnie mogłabym wykarmić mały żłobek… Karolinie, mojej najstarszej córce ten model karmienia też przypadł do gustu, bo mogła domagać sie ” cycka” w każdym momencie. Przez pół roku niczym nie musiałam się przejmować, aż w końcu nadszedł sądny dzień i Karolina miała w końcu rozszerzyć swoją dietę…
Na pierwszy ogień poszła marchewka ze słoiczka. Skończyło sie na pluciu i niezadowolonej minie. W kolejnej próbie pojawiły się brokuły- również ze słoiczka. One też wylądowały na śliniaku… Szybko przekonałam się, ze poza przecierami z jabłek Karola słoiczkowego jedzenia nie akceptuje.

Ale nie lubiła wcale warzyw, czy nie smakowały jej warzywa ze słoiczka?
Okazało się, że te same przeciery, ale przygotowane z kupionej na bazarze świeżej marchwi i innych warzyw z dodatkiem masła lub zimnotloczonych olejów nie budziły oczywiscie od samego początku zachwytu mojej córki, ale przynajmniej były konsumowane dużo chętniej i w zdecydowanie większej ilości. W sumie wcale jej się nie dziwię, bo ich smak faktycznie był zupełnie inny.To samo dotyczyło kaszek. Te z gotowych mieszanek np. o smaku malin, truskawek czy bananów nie były tolerowane, te ugotowane w domu z dodatkiem np. mleka owsianego i uduszonych w garnku owoców były zjadane bardzo chętnie.
Ogólnie mam wrażenie, że ze starszą córką ciągle musiałam się bawić w przemycanie rozmaitych składników. Gdy teoretycznie mogła jeść już wszystko ciągle trzeba było kombinować z przepisami. Na przykład pietruszkę oraz rukolę miksowałam z orzechami, serem, odrobiną czosnku i oliwą, żeby powstało zielone pesto, które można było pomieszać z ugotowanym makaronem. Zupa warzywna? Tylko w postaci kremu. Ugotowana zielona soczewica? Ok, ale jako farsz do rogalików z ciasta francuskiego. Szpinak? Prosze bardzo, ale…w pierogach wymieszany z fetą… 
Teraz Karolina ma już 11 lat i jeszcze dziś zdarza jej się kategorycznie odmówić zjedzenia czegoś co według mnie jest super zdrowe i powinno znaleźć się na jej talerzu. Z 4- letnią Jadzia jest zdecydowanie łatwiej, więc mam nadzieję , żemały Józek nie będzie już sprawiać żadnych kłopotów. Przynajmniej żywieniowych.

Jak nauczyłaś swoje córki zdrowych nawyków?
To nie jest tak, że nawyków uczy się dzieci raz i już je mają wpojone. Cały czas tak naprawdę uczę swoje córki co i dlaczego warto jeść. Tłumaczę dlaczego warto zamiast po słodki batonik sięgnąć po…równie słodki owoc.
Najlepszą nauką jest dawanie przykładu. Nie może być tak, ze wymagamy od dziecka żeby zjadło miskę zupy dyniowej, gdy na naszym talerzu leżą ociekające tłuszczem frytki z mrożonki i parówka…
Jak wygląda przykładowe menu Twoich dzieci?
W tygodniu szkolnym nie mamy zbyt wiele czasu na przygotowanie śniadania – zwykle są to więc kanapki z razowym pieczywem, serkiem kozim i zielonym ogórkiem plus świeżo wyciskany sok (w zależnosci od pory roku najczęsciej marchwiowy lub pomarańczowy) albo kasza jaglana. Na drugie śniadanie owoce: jabłka, banany, śliwki, winogrona, maliny, borówki… Zresztą owoce dziewczynki podjadają właściwie przez cały dzień, szczególnie gdy maja ochotę na coś słodkiego. Na obiad kasza jaglana z tofu, ryż basmati ze szpinakiem i pomidorami lub jakaś gęsta zupa krem. Na podwieczorek dziewczynki często proszą o…domowy budyń. Robię go  z domowymi konfiturami, które dostajemy od naszej cioci:) A kolacje pełna dowolność: od kanapek, przez naleśniki z owocami po…dokładkę zupy z obiadu.

Z czym było Ci najtrudniej?
W dalszym ciagu jest najtrudniej ze…słodyczami…

Czy w kwestii słodyczy, które kochają wszystkie dzieci, chodzisz na ustępstwa? 
Pozwalam dzieciom na jedzenie rozsadnych ilości czekolady. Zazwyczaj jest to kostka gorzkiej po obiedzie. Ja tez korzystam z tego przywileju;)

Jak oduczyć dziecko jedzenia słodyczy? Czym można zastąpić lubiane przez dzieci cukierki, lizaki, chrupki?
Owoce, owoce i jeszcze raz owoce! A do tego orzechy i pestki. Moje dziewczynki uwielbiają na przykład chrupać podprażone na patelni łuskane pestki słonecznika, albo ryżowe wafelki.

Jak organizujesz zakupy i przygotowywanie posiłków opiekując się jednocześnie trójką dzieci i pracując zawodowo?
Staram się robic zakupy z dnia na dzień, żeby nie gromadzić w domu dużych ilości jedzenia, których potem nie będzie miał kto zjeść i które trzeba będzie wyrzucić. A ja nie znoszę marnować jedzenia. Część zakupów robię w sklepie spożywczym obok szkoły gdy odbieram córkę po lekcjach, a część w osiedlowym sklepiku i na pobliskim bazarku. Ponieważ wiem czego potrzebuje np. na obiad, nie chodzę półprzytomna po sklepie i zakupy zajmują mi bardzo mało czasu – maksymalnie 15 minut.

Ty i Twoje córki jesteście wegetariankami. Czym zastępujesz w Waszej kuchni mięso? 
Roślinami strączkowymi. Uwielbiamy tofu. Dodaje je do kasz, makaronów, zup… Soczewica, groch, ciecierzyca też najczęsciej jest dodawana przeze mnie do zup lub podaję ją w postaci past do kanapek.

Czy w związku z Waszym wegetarianizmem przygotowywałaś swoim dzieciom dzieciom posiłki do przedszkola, czy pozwalałaś by jadły to co wszystkie inne dzieci?
Karolina chodziła do super przedszkola z bardzo zdrową i przy okazji super smaczną kuchnią. Gdy Jagoda poszła do przedszkola jadła to co inne dzieci, ale na moja specjalna prośbę Panie przedszkolanki wykluczyły z jej menu kilka składników.

 

A Wy jak radzicie sobie z uczeniem Waszych dzieci zdrowych nawyków? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!

 

Wiedzieć więcej